Podróż 1  

Cafe Corbaci

W wiedeńskiej Cafe Corbaci okno jest duże, łukowe. W nim drobny kawiarniany stolik . W środku, ku sobie pochylone, siedzą w półmroku dwie szare sylwetki, na szybie odbija się plama gęstej czerwieni wina.

Pobłyskuje szklana nóżka wielkiego kieliszka wetknięta w długie chude palce. Za oknem czarna bryła muzeum MUMOK architektów Ortner.

 

Nad głowami wisi niebieski rozfałdowany parasol sufitu z wzorzystych kafli. Uszyli i uczepili go u powały na tłumną salą architekci Philippe Vassal i Anna Lacaton, którzy kupili go na arabskim targu i dali kobiecie  by go udrapowała.

Tamci dwoje przycupnęli przy oknie pod rąbkiem tej orientalnej narzuty.

 

Architekci bez domu.

Dwa jaśniejące w mroku dziedzińca, przykurczone jesienne swetry.

Dym z papierosa w długiej francuskiej szklanej rurce.

 

Kleines Cáfe

W Kleines Cáfe wszystko jest miarowe.
I przeszłość jest miarowa i współczesność. Jak cały Wiedeń.

Kawiarnia mieści się przy Franziskanerplatz nieopodal kolorowej księgarni Elsy Prohaska a prof. Hermann Czech, architekt, mieszka i pracuje nad lokalem.

To piękna – bo cicha architektura.

Kontury mebli rysują wnętrze kapryśną linią.
Subtelny rysunek mają tu wszystkie przedmioty, nawet sklepienie.
Meble są tu jakby pomniejszone, pomniejszone kolory, pomniejszona przestrzeń. Tylko okno jest duże.

 

Delikatne wnętrze delikatnych ludzi.

 

Tu ożywa dyskretny urok wiedeńskich lokali, stylu towarzystwa.
Architekt bierze z przeszłości bez obawy, meble, kolory.
Nie ma tu rzeczy zbędnych. nie da się oddzielić mebli od ścian, nastroju od ulicy.

 

Jest dobrze.

 

W Kleines Cáfe Czecha, jest po prostu ładnie.

Konteksty, odniesienia, intelektualne metafory – to tylko inspiracje.

 

Kiedy prof. Hermann Czech będzie projektował okna , które w zimie będą chronić loggię wiedeńskiej opery, gdzieś inni architekci poniosą  od miasta do miasta okno do innej loggi.

 

 

Sonja Knips

 

Sonja na obrazie Klimta unosi się nad ziemią.

Różowe igliwie spódnicy wnika w tło a dłoń wibruje – czerwień listu , który trzyma zostawia w mroku smugę. Sonja kreśli długimi palcami krwawoczerwone smugi, jakby cierpienia wewnętrznego.

Jest szczupła. Długa, jakby opleciona bandażami cienka szyja zdradza nam obecność zmysłowej kobiety.

 

Architekt Josef Hoffmann buduje Sonji dom na wiedeńskim Döbling. Ona wspiera zleceniami młodego architekta tak jak Klimta. Choć sama nie tworzy żyje przecież dla sztuki.

Kiedy Klimt maluje portret Sonji młody architekt Olbrich projektuje cokół Secesji. A na nim łzy. Wydłubane łyżeczką w tynku. Wiele lat potem takie łzy będą wyryte w ścianie małej szkoły w Błoniach pod Warszawą.



                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                   





zobacz archiwum









strzałka do góry
             ⓒ Copyright by Biuro Architekt Kaczmarczyk                        english | espanol | deutsch